
Pierwsza praca po studiach albo w ich trakcie często zaczyna się od słów „najpierw zobaczymy, jak Ci pójdzie”. Za tym zdaniem może stać zwykła umowa na okres próbny – albo propozycja kilku dni pracy bez umowy i bez zapłaty. Przepisy wyraźnie rozdzielają te dwie sytuacje, a wiedza o nich chroni przed przepracowaniem tygodnia za darmo — na końcu możesz sprawdzić, czy jesteś gotowy na pierwszy dzień w nowej pracy.
Umowa o pracę na okres próbny to jeden z rodzajów umów o pracę opisanych w Kodeksie pracy. Służy temu, żeby obie strony mogły się sprawdzić: pracodawca ocenia kwalifikacje i przydatność pracownika, a pracownik – czy stanowisko mu odpowiada. Jak podkreśla Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej, taka umowa co do zasady nie może trwać dłużej niż trzy miesiące.
To nadal pełnoprawna umowa o pracę. Pracownik na okresie próbnym dostaje wynagrodzenie i jest zgłaszany do ubezpieczeń tak samo jak inni zatrudnieni.
Długość okresu próbnego zależy od tego, jaką umowę pracodawca planuje zawrzeć później:
Strony mogą jednorazowo wydłużyć te krótsze okresy, ale najwyżej o miesiąc. Okres próbny można też przedłużyć o czas urlopu albo innej usprawiedliwionej nieobecności, jeśli strony tak się umówią. Drugiej umowy na okres próbny z tą samą osobą co do zasady się nie zawiera – wyjątkiem jest sytuacja, w której pracownik miałby wykonywać inny rodzaj pracy.
Okres próbny nie oznacza, że umowę można zakończyć z dnia na dzień. Zielona Linia, serwis publicznych służb zatrudnienia, przypomina, że obowiązują tu krótsze okresy wypowiedzenia:
Umowę o pracę zawiera się na piśmie. Jeśli z jakiegoś powodu nie została spisana, pracodawca musi potwierdzić pracownikowi ustalenia na piśmie jeszcze przed dopuszczeniem go do pracy. Państwowa Inspekcja Pracy wylicza, co powinno się w umowie znaleźć: strony, rodzaj umowy, data zawarcia, rodzaj pracy, miejsce jej wykonywania, wynagrodzenie ze składnikami, wymiar czasu pracy i dzień rozpoczęcia. Przy umowie na okres próbny dochodzi czas jej trwania i ewentualne warunki przedłużenia.
Zielona Linia zwraca uwagę, że pracodawcy, który nie potwierdzi umowy na piśmie przed dopuszczeniem do pracy, grozi grzywna od 1000 do 30 000 zł.
Zupełnie czym innym jest propozycja, żeby „przyjść na kilka dni za darmo i pokazać, co się umie”. Według Zielonej Linii przepisy prawa pracy nie przewidują pracy bez zawartej umowy. Stosunek pracy z definicji oznacza pracę za wynagrodzeniem, a Kodeks pracy wprost przesądza, że pracownik nie może zrzec się prawa do wynagrodzenia ani przekazać go innej osobie. Nie da się więc skutecznie umówić na nieodpłatną pracę „na próbę” w ramach stosunku pracy.
Pierwszy dzień w pracy poprzedzają formalności, o które dba pracodawca. PIP przypomina, że pracownik nie może rozpocząć pracy bez orzeczenia lekarskiego o braku przeciwwskazań na danym stanowisku, a badania odbywają się na skierowanie i koszt pracodawcy. Przed dopuszczeniem do pracy potrzebne jest też szkolenie BHP – instruktaż ogólny i stanowiskowy.
W ciągu 7 dni od dopuszczenia do pracy pracodawca przekazuje informację o warunkach zatrudnienia, m.in. o normach czasu pracy, przerwach, urlopie i okresach wypowiedzenia. W tym samym terminie zgłasza nowego pracownika do ubezpieczeń społecznych.
Okres próbny to zwykła, płatna umowa o pracę – trwa najwyżej trzy miesiące, a krócej, gdy później ma być krótka umowa terminowa. Obowiązują w nim krótsze okresy wypowiedzenia, ale nie znika forma pisemna, badania lekarskie ani szkolenie BHP. Praca „na próbę” bez umowy i bez zapłaty nie ma oparcia w przepisach prawa pracy, a prawa do wynagrodzenia nie można się zrzec.
5 pytań · minuta
