
Skończone studia nie dają gwarancji pracy, do której dyplom jest naprawdę potrzebny. Według Eurostatu w 2025 roku 21,8% pracujących Polaków w wieku 25–34 lat z wyższym wykształceniem zajmowało stanowiska, które go nie wymagają — w biurze na prostych zadaniach, w sklepie, w gastronomii czy na produkcji. To nieco więcej niż średnia unijna, ale wyraźnie mniej niż dekadę wcześniej — a na końcu możesz sprawdzić, czy wiesz, jak czytać te liczby i co z nich wynika dla ciebie.
Wskaźnik nazywa się po angielsku over-qualification rate, czyli stopa nadmiernych kwalifikacji. Eurostat bierze pod uwagę tylko osoby pracujące, które mają wykształcenie wyższe — od krótkich studiów zawodowych, przez licencjat i magisterium, aż po doktorat. Następnie sprawdza, ile z nich wykonuje zawody o niskich lub średnich wymaganiach.
W praktyce chodzi o sześć dużych grup zawodów z międzynarodowej klasyfikacji:
Magister zarządzania, który od dwóch lat pracuje jako kasjer, trafia więc do tej statystyki. Ta sama osoba na stanowisku specjalisty albo kierownika — już nie.
W grupie 25–34 lata, czyli wśród ludzi kilka lat po studiach, wskaźnik dla Polski wyniósł w 2025 roku 21,8%. Średnia dla całej Unii Europejskiej to 21,3%. Różnica jest niewielka, ale pokazuje, że młodzi Polacy z dyplomem nie mają pod tym względem łatwiej niż ich rówieśnicy w innych krajach.
Dla porównania: w szerszej grupie 25–64 lata odsetek w Polsce wyniósł 20,0%, a wśród osób w wieku 35–64 lata — 19,3%. Młodsi częściej pracują poniżej swoich kwalifikacji niż starsi, co nie dziwi. Pierwsze lata po studiach to często czas szukania, zmian i pracy „na przeczekanie”.
Rozrzut między krajami jest duży. Najgorzej wypada Grecja, gdzie w 2025 roku poniżej kwalifikacji pracowało 35,7% osób w wieku 25–34 lata z wyższym wykształceniem. Wysoko są też Hiszpania (32,5%) i Cypr (30,5%). Na drugim biegunie są Czechy z wynikiem 14,8% i Niemcy z 18,3%. Włochy, z 23,7%, wypadły nieco gorzej niż Polska.
Trzy kraje z czołówki leżą na południu Europy, a Polska plasuje się w środku stawki, blisko średniej. Przy Hiszpanii Eurostat zaznacza, że definicja danych odbiega od standardowej, więc ten wynik warto traktować z pewną ostrożnością.
Najciekawsze jest to, jak zmieniała się sytuacja w Polsce. W 2015 roku poniżej kwalifikacji pracowało 27,0% młodych z dyplomem w wieku 25–34 lata, a więc wyraźnie więcej niż w całej Unii (25,0%). W 2024 roku było to 22,8%, a rok później 21,8%. Wskaźnik spadł zatem w ciągu dekady wyraźnie i niemal zrównał się ze średnią unijną.
Jedno zastrzeżenie: w 2021 roku Eurostat odnotował w polskich danych przerwę w szeregu czasowym, więc porównania sprzed i po tym roku są przybliżone. Kierunek zmian jest jednak czytelny.
Różnice między płciami są w Polsce niewielkie. W 2025 roku w grupie 25–34 lata poniżej kwalifikacji pracowało 22,4% kobiet z wyższym wykształceniem i 21,1% mężczyzn. Ryzyko trafienia na stanowisko poniżej wykształcenia jest dla obu płci podobne.
Statystyka nie mówi, że studia się nie opłacają. Mówi raczej, że sam dyplom to za mało, by od razu trafić na stanowisko specjalisty. Kilka rzeczy zwiększa szanse na pracę zgodną z wykształceniem:
Praca w kawiarni czy sklepie tuż po obronie nie jest porażką. Problem pojawia się wtedy, gdy staje się stanem na lata, a nie krótkim etapem.
Ciekawostka: w 2025 roku w Polsce wskaźnik dla grupy 20–34 lata był jeszcze wyższy niż dla 25–34 lat i wyniósł 22,8%. Najmłodsi absolwenci najczęściej pracują poniżej swoich kwalifikacji.
Według Eurostatu w 2025 roku nieco ponad jedna piąta pracujących Polaków w wieku 25–34 lata z wyższym wykształceniem zajmowała stanowiska, które dyplomu nie wymagają. To poziom zbliżony do średniej UE, daleki od Grecji czy Hiszpanii i wyraźnie niższy niż w 2015 roku. Dane z serii lfsa_eoqgan pokazują, że ryzyko jest największe tuż po studiach i maleje z wiekiem.
5 pytań · minuta

