
Praca po godzinach, odbieranie służbowych telefonów wieczorem, odpowiadanie na maile podczas urlopu, praca nad pilnymi projektami w weekend czy ciągłe myślenie o tym, co jeszcze zostało do wykonania – dla wielu z nas, taki rytm życia stał się codziennością. 12 sierpnia, w Światowy Dzień Pracoholika, warto przyjrzeć się temu, jak cienka potrafi być granica między zaangażowaniem, a uzależnieniem. Eksperci Gi Group Holding zwracają uwagę, że zjawisko to dotyka coraz większej liczby osób, a jego przyczyną nie zawsze jest wyłącznie ambicja – często stoi za nim presja ekonomiczna, organizacyjna i kulturowa.
Co piąty Polak spełnia kryteria pracoholizmu
Potwierdzają to ubiegłoroczne badania przeprowadzone przez Centrum Profilaktyki Społecznej we współpracy z Instytutem Psychologii Wyższej Szkoły Kształcenia Zawodowego we Wrocławiu. Wynika z nich, że choć tylko 7,8% Polaków deklaruje, że jest uzależnionych od pracy, jednak po zastosowaniu bardziej szczegółowych kryteriów okazuje się, że już co piąta osoba aktywna zawodowo spełnia tę definicję. Ta rozbieżność pokazuje, że wiele osób nie dostrzega problemu lub utożsamia go z ambicją i sumiennością.
– Pracoholizm przestał być synonimem wysokiej produktywności – komentuje Agnieszka Mazurek-Szulim, Manufacturing & Supply Chain Manager w Wyser Executive Search. – To bezpośrednia i szybka droga do wypalenia zawodowego, które dla firm oznacza realne koszty i absencje chorobowe, a dla konkretnego człowieka poważne konsekwencje dla zdrowia, relacji z bliskimi i codziennego funkcjonowania. Dlatego tak duże znaczenie ma kultura organizacyjna: sposób, w jaki firmy podchodzą do zdań po godzinach, dostępności podczas urlopu czy przeciążenia obowiązkami. Work-life balance powinien być traktowany jako kluczowy wskaźnik efektywności, a nie jedynie wizerunkowy trend – przekonuje ekspertka.
Dane z projektu badawczego Fundacji Centrum Badania Opinii Społecznej „Oszacowanie rozpowszechnienia oraz identyfikacja czynników ryzyka i czynników chroniących hazardu i innych uzależnień behawioralnych – edycja 2018/2019” pokazują, że najwyższy odsetek osób z rzeczywistym problemem uzależnienia od pracy odnotowano w sektorze usług (13,7%), kadry kierowniczej i specjalistów z wyższym wykształceniem (10,9%), robotników wykwalifikowanych (10,8%) oraz rolników (10,6%). Niższy, choć nadal zauważalny odsetek dotyczył zatrudnionych w sektorze administracyjno-biurowym (6,8%) i średniego personelu oraz techników (4,8%). Wyniki wskazują, że problem ten dotyka zarówno pracowników fizycznych, jak i piastujących stanowiska kierownicze i specjalistyczne.
– Współczesny rynek pracy wymaga dużej elastyczności, ale nie powinna ona oznaczać nieograniczonej dostępności. W wielu organizacjach granice między życiem zawodowym a czasem prywatnym stają się coraz mniej wyraźne, na co bez wątpienia duży wpływ ma cyfryzacja, hybrydowy tryb pracy i możliwość stałego kontaktu z firmą. Sama technologia nie jest jednak źródłem problemu. Większe znaczenie ma obecnie presja na wyniki, sposób organizacji pracy, niedobory kadrowe czy kumulowanie zadań, które mogą sprawiać, że aktywność zawodowa po godzinach wynika nie ze skłonności do pracoholizmu, ale może być konsekwencją oczekiwań i sposobu funkcjonowania organizacji. Dlatego tak ważne są standardy zarządzania i realistyczne planowanie obciążenia – podkreśla Mateusz Skiba, Manager w Grafton Recruitment.
Presja finansowa, lęk przed utratą stabilności ekonomicznej i trudna sytuacja materialna
Potwierdzają to wyniki badania „Pracoholizm wśród młodych dorosłych”, opublikowane na łamach kwartalnika „Akademia Zarządzania”, Politechniki Białostockiej. W ankietach, którymi objęto 125 osób w wieku 18–35 lat, pracoholizm zadeklarowało 19,2% respondentów, przy czym najwyższy odsetek takich odpowiedzi odnotowano w grupie osób w wieku 31–35 lat.
Autorzy badania wskazują, że głównymi motywatorami intensywnej aktywności zawodowej są przede wszystkim presja finansowa, lęk przed utratą stabilności ekonomicznej oraz trudna sytuacja materialna. Aż 58% respondentów przyznaje, że pracuje przede wszystkim po to, aby oszczędzać, niemal 52% odczuwa presję finansową, 37% obawia się utraty środków do życia, a 18,5% deklaruje lęk przed utratą obecnego zatrudnienia. Jednocześnie 11,1% respondentów znajduje się w trudnej sytuacji finansowej, a 24,7% robi to, aby utrzymać się samodzielnie.
Analiza pokazuje również, że dla wielu młodych dorosłych aktywność zawodowa jest nie tylko sposobem na zapewnienie sobie bezpieczeństwa finansowego. 38,3% z nich wskazuje rozwój kariery jako jedną z głównych motywacji. Istotne znaczenie ma tu także połączenie presji ekonomicznej, wysokich ambicji oraz obaw o przyszłość – to tworzy warunki sprzyjające rozwojowi pracoholizmu. W takim przypadku praca przestaje być wyłącznie źródłem dochodu, a staje się sposobem radzenia sobie z lękiem i budowania poczucia własnej wartości.
Pierwszymi sygnałami ostrzegawczymi są m.in. ciągłe sprawdzanie służbowej poczty i telefonu, rezygnowanie z urlopu, zaniedbywanie relacji z bliskimi, brak czasu na odpoczynek czy przekonanie, że tylko samemu można wykonać dane zadanie. W dłuższej perspektywie taki sposób funkcjonowania zwiększa ryzyko wypalenia zawodowego, przewlekłego zmęczenia, problemów ze snem, zaburzeń lękowych i depresji. Eksperci podkreślają potrzebę prowadzenia szeroko zakrojonych działań edukacyjnych na temat pracoholizmu, jego objawów i konsekwencji oraz możliwości wsparcia i leczenia.
Kiedy praca przejmuje kontrolę nad życiem prywatnym
O tym, że granica pomiędzy życiem zawodowym i prywatnym może się zacierać, świadczą także codzienne zachowania Polaków. W ankiecie przeprowadzonej w lipcu br. przez Gi Group Holding na LinkedIn zapytano respondentów, jak często zdarza im się pracować mimo choroby. Odpowiedzi pokazują, że dla części osób niedyspozycja nie jest wystarczającym powodem, by odłożyć zawodowe obowiązki. 47,4% ankietowanych przyznało, że nie rezygnuje z powierzonych im zadań mimo choroby, 31,8% robi to rzadko, 14,5% bardzo rzadko, a 6,4% – nigdy.
Choć ankieta nie jest badaniem reprezentatywnym dla całej populacji, jej wyniki pokazują zachowanie, które trafnie wpisuje się w dyskusję o granicach między zaangażowaniem a sytuacją, w której praca odbywa się kosztem innych obszarów życia.
– Pracowanie mimo choroby może być
sygnałem, że dana osoba czuje bardzo silną odpowiedzialność za
swoje obowiązki albo presję, by nie wypaść z rytmu. Nie oznacza
automatycznie pracoholizmu. Warto jednak zwrócić uwagę na
sytuację, w której odpoczynek i powrót do zdrowia zaczynają
przegrywać z przekonaniem, że praca musi zostać wykonana za
wszelką cenę – mówi
Anna Wesołowska, Dyrektor Zarządzająca Gi Group.
Kiedy praca wygrywa z życiem prywatnym?
W innym pytaniu ankiety Gi Group Holding zapytano użytkowników LinkedIna, jak często praca wygrywa z ich życiem prywatnym. Tu wyniki też są jednoznaczne. 41,5% respondentów odpowiedziało, że dzieje się tak często, a kolejne 3,4% – że zawsze. Z drugiej strony 39,46% wskazało odpowiedź „rzadko”, a 15,65%. – nigdy.
Liczby pokazują więc, że dla 44,9% uczestników ankiety zawodowe zobowiązania często lub zawsze zajmują miejsce, które mogłoby należeć do życia prywatnego. Także w tym przypadku nie oznacza to automatycznie pracoholizmu. Odpowiedź może być związana z okresem szczególnego spiętrzenia obowiązków, czy sposobem zarządzania zasobami ludzkimi.
– Niepokojący jest nie sam fakt, że w danym
momencie praca zajmuje więcej miejsca niż życie prywatne. Jeśli
jednak wypiera ona odpoczynek lub relacje z bliskimi, warto przyjrzeć
się temu, co jest źródłem takiego stanu. Część osób sama
stawia obowiązki zawodowe na pierwszym miejscu, nawet jeśli
sytuacja tego nie wymaga. Przyczyna nie zawsze leży jednak po
stronie pracownika – czasem problemem jest sposób zarządzania czy
nadmiar zadań – podkreśla Anna
Wesołowska, Dyrektor Zarządzająca Gi Group.
Pracoholizm nie jest synonimem sumienności
Z „Barometru rynku pracy 2026” Gi Group Holding wynika, że 42% zatrudnionych deklaruje przeciążenie obowiązkami. Nie zawsze wynika to jednak z ich własnych postaw. Często jest efektem braków kadrowych, niewłaściwej organizacji pracy, zbyt dużej liczby projektów realizowanych jednocześnie czy presji ze strony przełożonych. W takich sytuacjach nadmierna liczba zadań jest konsekwencją nieefektywnego zarządzania, a nie wewnętrznego przymusu charakterystycznego dla pracoholizmu.
To rozróżnienie ma kluczowe znaczenie. Choć skutki przeciążenia zadaniami i pracoholizmu mogą być podobne – od przemęczenia po wypalenie zawodowe – ich przyczyny są inne. W pierwszym przypadku rozwiązaniem są zmiany organizacyjne i lepsze zarządzanie zespołem. W drugim konieczne jest dostrzeżenie problemu i wsparcie osoby, dla której aktywność taka stała się uzależnieniem.
Pracoholizm, co warto podkreślić, nie jest jednak synonimem sumienności czy wysokiego zaangażowania. Jak podkreśla na swojej stronie internetowej Państwowa Inspekcja Pracy, o uzależnieniu nie decyduje liczba godzin poświęconych na realizację konkretnych zadań, ale wewnętrzny przymus i trudność z odcięciem się od nich. Osoba zaangażowana potrafi odpocząć i wrócić do swoich obowiązków z nową energią. Pracoholik odczuwa natomiast niepokój lub poczucie winy, gdy nie pracuje, a obowiązki stopniowo zaczynają dominować nad sferą prywatną.
***
Gi Group Holding
Gi Group Holding to międzynarodowa agencja pracy należąca do czołówki światowych liderów branży rozwiązań rekrutacyjnych. Jest obecna w 37 krajach - w Europie, Azji i Amerykach. W Polsce działa od 2007 roku, zapewniając kompleksowe usługi doradztwa w obszarze HR, optymalizacji zatrudnienia oraz rekrutacji pracowników wszystkich szczebli w ramach marek: Gi Group (rekrutacja oraz zatrudnienie stałe i czasowe pracowników niższego szczebla, outsourcing), Grafton Recruitment (rekrutacja specjalistów oraz na stanowiska kierownicze), Wyser (rekrutacja managerów wyższego i średniego szczebla) oraz Thomas International (narzędzia psychometryczne wspierające rekrutację i rozwój).