Profesjonaliści nie nadążają za rozwojem nauki

Studenci muszą orientować się w najnowszych osiągnięciach w swoich dziedzinach. Ale czy nadążają za nimi po skończeniu studiów? Szwedzkie badania pokazały, że nie jest z tym najlepiej.

Badania nad tym, w jaki sposób przedstawiciele rozmaitych grup zawodowych wyszukują informacje związane ze swoją pracą, przeprowadzili naukowcy z uniwersytetów w Goeteborgu i Boras. Jak podaje serwis Eurekalert, przeprowadzili oni wywiady z profesjonalistami, których zawody wymagają szczególnego wykształcenia oraz śledzenia rozwoju naukowego w swej dziedzinie: nauczycieli, bibliotekarzy i pielęgniarki.

Okazało się, że nauczyciele, gdy przystępowali do pracy po zakończeniu własnej edukacji, w dalszym ciągu aktywnie poszukiwali informacji związanej ze swoim przedmiotem nauczania. Jednak skupiali się nie na nowych odkryciach w swej dziedzinie, lecz na zdobywaniu materiałów, które mogły im być przydatne w prowadzeniu lekcji. Nauczyciele narzekali też, że nie nauczono ich w czasie studiów, jak zdobywać najnowszą wiedzę. Starali się jednak przekazać tę umiejętność swoim uczniom.

Pielęgniarki zdawały sobie sprawę, że powinny być na bieżąco w z nową wiedzą ze swoich specjalizacji. Jednak twierdziły, że "łatwiej to powiedzieć niż zrobić". W nawale obowiązków związanych z opieką nad pacjentami, pielęgniarki po prostu nie miały czasu na naukę i śledzenie nowinek.

W lepszej sytuacji byli ankietowani bibliotekarze, bo ze względu na specyfikę swojej pracy musieli bez przerwy mieć kontakt z nowościami. Jednak, podobnie jak nauczycieli, nigdy nie uczono ich w jaki sposób na bieżąco uzupełniać swoją wiedzę.

Przedstawiciele wszystkich zawodów zwracali uwagę na to, że - chociaż ogólnie wiadomo, że ich praca wymaga ciągłego doskonalenia i nadążania za rozwojem nauki - w ich pracy zawodowej nie było czasu z góry przeznaczonego na ten ważny cel. (PAP)


ostatnia aktualizacja: 2010-02-25
Komentarze
Trochę humoru przed pracą:)
Przedstawiciel handlowy, urzędniczka administracji i kierownik idą razem na lunch. Na ulicy znajdują starą lampę. Kiedy jej dotknęli, z lampy wyszedł dżin i obiecał spełnić jedno życzenie każdego z nich.
"Ja pierwsza, ja pierwsza" krzyknęła urzędniczka "Chcę być na Bahamach i płynąć motorówką, nie myśląc o całym świecie"
I puff - zniknęła
"Teraz ja, teraz ja: krzyknął przedstawiciel handlowy "Chcę być na Hawajach, odpoczywać na plaży, z osobistą masażystką i zapasem Pina Colady"
Puff - zniknął.
"No dobrze, Teraz ty" mówi dżin do kierownika.
A ten na to: Chcę, żeby ta dwójka stawiła się w biurze zaraz po lunchu"
Morał z tej historii:
Zawsze pozwól aby twój szef mówił pierwszy.
Polityka Prywatności